Nie daj zimie zamrozić chłodnicy

Wydawać by się mogło, że zimą układ chłodniczy jest obciążony o wiele mniej niż w porze letniej. Warto jednak przed pierwszym śniegiem skontrolować jego działanie i uniknąć drogiej w naprawie awarii.

 


Kiedy na termometrze poniżej
zera
Konsekwencją ujemnej temperatury powietrza może być zamarznięcie płynu chłodniczego. Jego krzepliwość możesz łatwo sprawdzić za pomocą glikometru (koszt około 20-30 zł). Rurkę zanurza się w zbiorniku wyrównawczym i pobiera próbkę płynu. Pamiętaj, że silnik musi być wyłączony i zimny. Prawidłowy płyn powinien być przeźroczysty i pozbawiony zanieczyszczeń. Tester wskaże Ci również temperaturę zamarzania oraz wrzenia płynu. Powinien on gotować się w temperaturze minimum 125 stopni Celsjusza, a zamarzać przy -35 stopniach. Wszystkie nieprawidłowości wymagają konsultacji z mechanikiem.

Uwaga na
kolory
Większość kierowców śmiało odpowie, że wystarczy wybrać płyn w tym samym kolorze, który znajdował się w układzie. Niestety, zasada ta nie zawsze się sprawdza. Płyny starszej generacji, zielone bądź niebieskie, poradzą sobie z chłodnicą miedzianą. Płyny nowoczesne, najczęściej różowe bądź pomarańczowe, sprawdzą się w pojazdach z chłodnicą aluminiową. Nie zdziw się, jeśli zobaczysz kiedyś płyn z etykietką mówiącą o zastosowaniu w każdym rodzaju układu chłodzenia. Dla całkowitej pewności warto poradzić się mechanika bądź zaglądnąć do instrukcji obsługi pojazdu.

Kontrola chłodnicy
Zawsze pamiętaj, że chłodnica jest częścią pojazdu bardzo wrażliwą na uszkodzenia mechaniczne oraz podatna na wszelkie zabrudzenia. Nim rozpocznie się zima, dokładnie ją obejrzyj, usuń liście i kawałki błota. Sprawdź dokładnie, czy nigdzie nie widać nieszczelności, a także czy nie pojawiły się gdzieś ślady korozji. Uszkodzoną chłodnicę można zalutować bądź wymienić. Trzeciej opcji, czy użycia płynu uszczelniające, nie poleci żaden dobry mechanik. Działając krótkotrwale, wprowadzając jednocześnie zanieczyszczenia do układu chłodniczego.

 

źródło: moto.wp.pl